Eksperci już się sami nie ocenią

24.04.2009 (22:22) | Dział:Fundusze, EFS, Przedsiębiorstwa

W niektórych komisjach oceniających projekty o dotacje połowa składu to albo pracownicy firm doradczych, albo instytucji, które same ubiegają się o dotację. - Mamy nadzieję, że groźba trzech lat odsiadki za ukrycie prawdy podziała otrzeźwiająco - ostrzega Ministerstwo Rozwoju Regionalnego.
To, iż system jest dziurawy i stwarza okazje do manipulowania, wyszło na jaw w ubiegłym roku. Joanna Naliwajko, ówczesna wicedyrektor dolnośląskiego wojewódzkiego urzędu pracy (instytucja rozdzielająca środki z programu operacyjnego “Kapitał ludzki”), pomagała w maju wygrać 15 wnioskom złożonym przez firmę jej życiowego partnera. Podległym urzędnikom nakazała wnioski przyjąć, choć wpłynęły po terminie. Gdy sprawa stała się głośna, pani Naliwajko wyrzucono z urzędu, a firmę wykluczono z ubiegania się o dotacje. Miesiąc temu kontrolę w tej sprawie wszczął OLAF (Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych). Sprawa może skończyć się tym, że Bruksela nakaże, by Dolny Śląsk zwrócił przyznane mu środki unijne.

- Ten przykład jest najbardziej wyrazisty. Ale mamy też inne sygnały świadczące o tym, że przy rozdzielaniu środków w “Kapitale ludzkim” należy stworzyć więcej mechanizmów zapobiegających nieprawidłowościom - mówi Paweł Chorąży, dyrektor departamentu zarządzania Europejskim Funduszem Społecznym w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.

Jak wyplenić ryzyko konfliktu interesów? - Wprowadzimy zasadę, by wnioski oceniały osoby spoza województwa - mówi Chorąży. Dodatkowo Ministerstwo Rozwoju Regionalnego jeszcze w ubiegłym tygodniu rozesłało listy do wszystkich instytucji zarządzających unijnymi pieniędzmi i poleciło przeprowadzić kontrolę list asesorów. Zapowiada też własne lotne kontrole.

Ministerstwu zmiany najłatwiej wprowadzić w “Kapitale ludzkim”, bo tym programem bezpośrednio zarządza. W przypadku innej części unijnych funduszy - regionalnych programów operacyjnych - jest już trudniej. Zarządzają nimi samorządy zgodnie z konstytucją niezależne od rządu, więc resort może tylko “apelować” i “sugerować” zamianę zasad naboru asesorów.

- Nie wszystkie samorządy zauważyły jeszcze, że zmieniła się ustawa. Będziemy zalecać, żeby województwa zastosowały podobne reguły co w zarządzanym przez nas programie operacyjnym “Kapitał ludzki” - mówi “Gazecie” Krzysztof Hetman, wiceminister rozwoju regionalnego.

MRR nie może prowadzić bieżących kontroli w urzędach marszałkowskich, ale i na to znaleziono sposób. Rozpoczęto już rozmowy z regionalnymi izbami obrachunkowymi [które kontrolują finanse samorządów], żeby to one kontrolowały procedury oceny wniosków.

Ale obecność konsultantów w komisjach oceniających wnioski stała się tak widoczna, że zaczęła uwierać samych samorządowców. - Eliminujemy z oceny wszystkich tych, którzy mogą mieć styczność z którymkolwiek projektem starającym się o dofinansowanie w konkursie. Największe problemy mamy z ludźmi, którzy są asesorami, a dla firm konsultingowych wnioski piszą na umowę-zlecenie. Wytropienie ich jest prawie niemożliwe - mówi Michał Korolko, dyrektor departamentu polityki regionalnej w urzędzie marszałkowskim województwa kujawsko-pomorskiego.

Rząd i lokalne władze nie chcą jednak zaostrzać kryteriów dla ekspertów zbyt daleko, bo wtedy do oceny wniosków zostaną tylko urzędnicy. - Z kilku konkursów wypadło tak wielu asesorów, że nie było komu sprawdzać wniosków. Musieliśmy się ratować naszymi pracownikami z urzędu, a i tak rozstrzygnięcie konkursów się przedłużało - mówi Korolko.

I dlatego resort rozwoju regionalnego zapowiada, że ogłoszone wczoraj zaostrzenie przepisów będzie musiało wystarczyć. - Miejmy nadzieję, że to zadziała. Nie możemy też popadać w przesadę i kazać kontrolować ekspertów do piątego pokolenia wstecz. Nie możemy doprowadzić do tego, że z grona ekspertów wykluczymy wszystkich prócz garstki naukowców - mówi minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Ale zastrzega: jeśli po tych wszystkich obostrzeniach wyjdzie na jaw przypadek nieuczciwości, konfliktu interesów - to konsekwencje będą drakońskie. - Będziemy unieważniać całe konkursy.

“Gazeta” od tygodni przygląda się listom asesorów (ekspertów oceniających wnioski). Oto najnowsze newsy:

(Łódzkie. W regionalnej części programu operacyjnego “Kapitał ludzki” wśród osób oceniających projekty znaleźliśmy co najmniej czterech przedstawicieli firm konsultingowych (z czego przynajmniej jedna firma sama także ubiegała się o dotację na własny projekt. I dostała!).

•  Wielkopolskie. Również w programie „Kapitał ludzki” - nad którym pieczę ma miejscowy urząd pracy - 5 grudnia opublikowano listę 12 asesorów, z których… połowa była przedstawicielami albo firm konsultingowych (m.in. DGA, jednej z największych w kraju), albo lokalnego stowarzyszenia, które nie tylko pomaga ubiegać się o dotację, ale jeszcze samo ubiega się o unijne pieniądze. Jak poinformował nas poznański WUP, ostatecznie przedstawiciele DGA wycofali się z pełnienia funkcji asesorów.

•  Kujawsko-pomorskie. Na 61 asesorów połowa pracuje w firmach doradczych lub jest prezesami i pracownikami stowarzyszeń oraz fundacji, które starają się o dotacje z „Kapitału ludzkiego”.

•  Dolnośląskie. Spośród 33 asesorów w unijnym programie operacyjnym „Kapitał ludzki” 11 jest pracownikami firm konsultingowych. Wnioski oceniają tam także trzej pracownicy dwóch fundacji, które starają się o fundusze unijne. Obie dostały dofinansowanie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Skomentuj

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Administracja Serwisu FunduszeUE.info nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone komentarze będące prywatnymi opiniami użytkowników. Zamieszczone przez użytkowników opinie nie stanowią stanowiska Serwisu. Administracja zastrzega sobie możliwość moderacji (edycja, usuwanie) komentarzy zawierających wpisy niezgodne z prawem, obrażające innych użytkowników, zawierające wulgarne czy też obraźliwe treści. Zabronione jest zamieszczanie ogłoszeń reklamowych.